Przejdź do głównej zawartości

Wyzwania młodego psychologa po studiach

 Pięć lat studiów. Setki przeczytanych książek. Dziesiątki egzaminów. Obrona pracy magisterskiej. Wydawałoby się, że to moment, w którym młody psycholog jest gotowy pomagać innym. Tymczasem dla wielu absolwentów prawdziwe wyzwania dopiero się zaczynają. Droga od zdobycia dyplomu do poczucia zawodowej pewności bywa znacznie trudniejsza, niż można było przypuszczać. Syndrom oszusta czyli odwieczne pytanie „Czy na pewno się do tego nadaję?” To jedno z najczęstszych doświadczeń początkujących psychologów. Pomimo ukończenia studiów wielu absolwentów ma wrażenie, że wie za mało, nie potrafi wystarczająco pomóc i prędzej czy później ktoś odkryje ich „niekompetencję”. Paradoks polega na tym, że im większa wiedza psychologiczna, tym większa świadomość własnych ograniczeń. To właśnie dlatego osoby najbardziej odpowiedzialne często najmocniej kwestionują swoje kompetencje.



Ta odpowiedzialność potrafi być obciążająca, szczególnie na początku kariery. Rynek pracy nie zawsze czeka z otwartymi ramionami, o czym wiele osób wyobraża sobie, że po uzyskaniu dyplomu bez problemu znajdzie zatrudnienie. Rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana.

Pracodawcy często oczekują doświadczenia klinicznego,  ukończonych kursów, certyfikatów, znajomości testów psychologicznych, rozpoczętej szkoły psychoterapii. Powstaje błędne koło: aby zdobyć pracę, potrzeba doświadczenia, ale żeby zdobyć doświadczenie, najpierw trzeba znaleźć pracę. Nieustanna konieczność uczenia się oznacza, że dyplom psychologa nie kończy edukacji. Wręcz przeciwnie - jest jej początkiem. Nowe metody terapeutyczne, wyniki badań, szkolenia, konferencje i specjalizacje sprawiają, że rozwój zawodowy trwa przez całe życie. Dla jednych jest to fascynujące, dla innych bywa źródłem presji.  Psycholog codziennie spotyka się z cierpieniem, lękiem, traumą czy stratą. Bez odpowiednich granic łatwo przenieść emocje klientów do własnego domu. Początkujący specjaliści często długo analizują zakończone sesje, zastanawiają się nad każdym słowem i przeżywają problemy swoich pacjentów jeszcze długo po wyjściu z gabinetu. Umiejętność oddzielania życia zawodowego od prywatnego jest jedną z najważniejszych kompetencji psychologa. Młody wiek bywa przeszkodą. Niektórzy pacjenci pytają: „A ile pani ma lat?” „Od dawna pani pracuje?”„ Czy ktoś tak młody może mi pomóc?” Takie sytuacje potrafią podkopać pewność siebie. Z czasem jednak większość psychologów odkrywa, że autorytet buduje się nie metryką, lecz profesjonalizmem, empatią i autentycznością.Pomaganie innym wymaga ogromnych zasobów emocjonalnych. Dlatego psycholog również potrzebuje wsparcia w postaci superwizji, konsultacji z bardziej doświadczonymi specjalistami, odpoczynku, a czasem także własnej psychoterapii. To nie oznaka słabości. To przejaw odpowiedzialności zawodowej. Wielu młodych psychologów chce być „idealnymi terapeutami”. Problem w tym, że taki terapeuta nie istnieje. Każdy popełnia błędy, każda sesja nie będzie przełomowa, a nie każdy klient osiągnie zamierzony efekt terapii. Dojrzałość zawodowa polega między innymi na akceptacji własnych ograniczeń i gotowości do uczenia się na doświadczeniach. Psychologia oferuje dziesiątki ścieżek kariery jak psychologia kliniczna, psychologia dzieci i młodzieży, neuropsychologia, psychologia sportu, psychologia biznesu, psychologia sądowa, psychologia zdrowia, psychoterapia, interwencja kryzysowa czy badania naukowe. Niewielu absolwentów od razu wie, która z nich będzie dla nich właściwa. Poszukiwanie własnej specjalizacji jest naturalnym etapem rozwoju zawodowego. Początek pracy psychologa to okres pełen pytań, wątpliwości i intensywnej nauki. Nie jest to oznaka braku kompetencji, lecz naturalny etap przechodzenia od wiedzy akademickiej do praktyki. Dobry psycholog nie jest osobą, która zna odpowiedź na każde pytanie. Jest kimś, kto potrafi słuchać, zachować pokorę wobec złożoności ludzkiego doświadczenia i stale rozwijać swoje umiejętności. Być może największym wyzwaniem młodego psychologa nie jest nauczenie się pracy z drugim człowiekiem. Jest nim nauczenie się zaufania do samego siebie przy jednoczesnym zachowaniu świadomości, że rozwój zawodowy nigdy się nie kończy.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Powitanie

Uzależnienia substancjonalne – jak je rozpoznać i gdzie szukać pomocy?

  09:09 (42 minuty temu) Uzależnienia substancjonalne to inaczej uzależnienia od substancji psychoaktywnych, czyli takich, które wpływają na nasz mózg i zachowanie. Najczęściej mówiąc o nich, myślimy o narkotykach, ale to także alkohol, nikotyna, leki uspokajające czy nawet kawa w nadmiernych ilościach.  Mechanizm jest zawsze podobny. Sięgamy po coś, co daje nam chwilową ulgę lub przyjemność, ale z czasem tracimy kontrolę nad tym, jak często i w jakich ilościach to robimy. Nasz mózg przyzwyczaja się do danej substancji i zaczyna jej „wymagać” do normalnego funkcjonowania. Uzależnienie nie bierze się znikąd. Często jest skutkiem: · problemów emocjonalnych (stres, lęk, depresja, niska samoocena) · trudnych doświadczeń życiowych (trauma, strata, rozwód) · presji otoczenia (chęć dopasowania się do grupy) · genetyki (większa podatność na uzależnienia) · po prostu ciekawości, która przeradza się w nałóg Uzależnienie to nie brak silnej woli ani słabość charakteru. To choroba mózgu, k...

Dlaczego ludzie są dobrzy i źli?

Człowiek nosi w sobie dwie historie. Jedna mówi o zdolności do czułości, troski i przekraczania własnego interesu. Druga o impulsach, które potrafią ranić, niszczyć i odcinać od innych. Pytanie, czy jesteśmy dobrzy, czy źli, okazuje się więc mniej pytaniem o istotę, a bardziej o kierunek, o to, którą z tych historii aktualnie opowiadamy swoim życiem.   Dobro nie jest stanem danym raz na zawsze. Nie rodzi się w oderwaniu od świata, lecz w relacji, w pierwszym spojrzeniu opiekuna, w tonie głosu, który uspokaja, w obecności, która nadaje sens emocjom dziecka. Tam, gdzie pojawia się bezpieczeństwo, zaczyna kiełkować zdolność do empatii. Tam, gdzie doświadczenie jest chaotyczne lub bolesne, człowiek uczy się innego języka przetrwania - języka czujności, kontroli, czasem agresji. To, co z zewnątrz wygląda jak „zło”, często jest śladem dawnych prób poradzenia sobie z tym, co przekraczało możliwości.  Zło rzadko przychodzi w swojej własnej nazwie. Częściej ukrywa się w przekonaniach: ...